Employer branding na co dzień…


… czyli spotkanie oko w oko z pracownikami

 

Kilka lat temu zmieniłam klub sportowy – na taki z nowoczesnym sprzętem, trenerami personalnymi i niepersonalnymi, strefą fight club, licznymi salami fitness, fantastyczną strefą relaksu, kawą, śniadaniami itd, itd…

I wszystko niby powinno być ok, a jednak już po kilku miesiącach dało się odczuć, że coś było nie tak. I im dłużej klub funkcjonuje, tym bardziej jest nie tak… Sprzęt w porządku, czystość nie pozostawia nic do życzenia, za to trenerzy chodzą ponurzy i wyraźnie nieszczęśliwi, sami ćwiczą rzadko i niechętnie, a wiadomo – nie ma nic bardziej demotywującego niż niezmotywowany motywator!

Często zmieniana i mocno wypłoszona obsługa recepcji kompletnie nie bierze pod uwagę, że oprócz przeskanowania karty można się jeszcze czasami uśmiechnąć. Do tego jej komentarze na temat klientów zupełnie nie pasują klubu klasy premium.

Jedyna uśmiechnięta osoba to menedżer. Pracownicy robią wrażenie, jakby byli tu za karę. A trudno się odprężyć w klubie, w którym pracownicy pracują za karę…

Niezadowolenie pracowników – niezależnie od powodu niezadowolenia:

  • źle traktowani,
  • źle zrekrutowani,
  • źle opłacani,
  • źle przeszkoleni i pozbawieni wsparcia,
  • funkcjonujący w dysonansie pomiędzy wartościami komunikowanymi przez organizację, a faktycznie przez nią realizowanymi, itd.

zawsze, choćby nieświadomie, przełoży się na złe samopoczucie klientów.

 

 

Klient wyczuwa, że coś tu jest nie tak…

Wszechobecne media społecznościowe dodatkowo nie ułatwiają takiej organizacji życia. Wystarczy jeden zdeterminowany, porządnie wkurzony klient, albo źle potraktowany pracownik, a ciężko wypracowana reputacja marki może zawisnąć na włosku. W świecie, w którym media społecznościowe powoli i systematycznie zastępują telewizję, strona zasobniejsza nie zawsze ma większe szanse na wygraną niż pojedynczy snajper.

Rozwoju mediów społecznościowych i nowych kanałów wymiany informacji raczej cofnąć się nie da, dlatego tak ważne jest opracowanie mądrej i realnej strategii employer brandingu, a następnie jej konsekwentne wdrażanie.

 

Zmiana myślenia musi nastąpić na poziomie założeń.

Już nie – „Jak radzić sobie w sytuacji zagrożenia reputacji i kryzysu w social media” – choć komunikację kryzysową też nasza strategia EB musi oczywiście uwzględniać (o tym później),

ale

„Jak ograniczyć prawdopodobieństwo wystąpienia takiej sytuacji”? Jak zbudować kulturę organizacyjną i informacyjną naszej firmy? Jak skonstruować wartości i misję firmy, żeby takie sytuacje się nie zdarzały, lub zdarzały bardzo rzadko?

 

 

Zadowoleni pracownicy to tacy, którzy dobrze czują się w swojej organizacji, identyfikują się z nią, podzielają jej wartości

W wersji idealnej, są z nich dumni. To, co taki pracownik napisze w sieci, będzie najlepszą, bo niewymuszoną reklamą dla firmy, a on sam – najlepszym rzecznikiem firmy. I nie ma większego znaczenia w jakim charakterze tam pracuje.

To pracownicy, którym jasno przedstawiono ich perspektywy w organizacji i świadomie podjęli decyzję o podjęciu pracy. To ludzie, których oczekiwania w tym konkretnym momencie ich drogi zawodowej były spójne z oczekiwaniami pracodawcy.

Jeśli to się zmieni, pewnie poszukają sobie innego miejsca, ale mało prawdopodobne by przy okazji opluli w sieci firmę, w której spędzili kawałek swojego zawodowego życia.

 

 

Tym, co buduje zaufanie do pracodawcy jest spójna komunikacja. Spójna z rzeczywistością…

Nie ma nic gorszego, niż zawiedzione oczekiwania naszych pracowników. Rekrutacja to nie polowanie na łosie – pracodawcy muszą zdawać sobie sprawę, że gruszki obiecane w procesie rekrutacji i onbordingu muszą rzeczywiście na firmowych wierzbach rosnąć.

Kandydat na pracownika podejmuje decyzję o podjęciu pracy w organizacji opierając się na informacjach jakie otrzymał i ważne, żeby rzeczywistość, z jaką się spotka w nowym miejscu pracy, była spójna z tymi informacjami.

A jeśli nie będzie? Jeśli nie będzie, to z dużym prawdopodobieństwem inni potencjalni pracownicy, ale także klienci przeczytają o tym na gowork’u czy innych forach opiniotwórczych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *